A A A Wersja kontrastowa

Wkrótce każde miasto będzie smart

Zrównoważony rozwój to cel, do którego miasta przyszłości dążą. By tam dotrzeć, potrzebują rozwiązań z kilku dziedzin: efektywności energetycznej, zanieczyszczenia powietrza, gospodarowania zasobami takimi jak woda, zarządzania odpadami, mobilności, ale też opieki zdrowotnej, edukacji czy wydajnego zarządzania miastem. Każdy z tych elementów stanowi wyzwanie, ale też tworzy nowe możliwości dla rozwoju biznesu.

Znalezienie skutecznego rozwiązania na problemy pojawiające się w wielu miastach jednocześnie, czyli skalowalność rozwiązania, to duża szansa dla nowych przedsięwzięć. Rynek inteligentnych miast, jak szacuje BCC Research, do 2021 r. osiągnie globalnie 775 miliardów dolarów. U podstaw jednak leży rozwiązanie problemów. To ono dyktuje nowe możliwości biznesowe.

Czym naprawdę są inteligentne miasta?
Ze względu na liczbę elementów, które sprawiają, że miasto staje się inteligentne, ich definicje także nie są jednoznaczne. IBM, na przykład, definiuje inteligentne miasto jako takie, które optymalnie wykorzystuje dostępne dziś połączone informacje, by lepiej zrozumieć i kontrolować funkcjonowanie i optymalizować wykorzystanie ograniczonych zasobów. Obecnie jest jednak podkreślany aspekt, którego ta definicja nie uwzględnia, a dokładnie chodzi o mieszkańców, którzy stają się kluczowi dla powstania prawdziwie inteligentnego miasta. Ewolucję podejścia do miasta - od zastosowania czystej technologii do udziału obywateli w powstawaniu rozwiązań opisał Boyd Cohen, badacz z Universidad del Desarrollo w Santiago de Chile. Jak wskazuje, inteligentne miasto 1.0 to najwcześniejsza faza powstawania, gdzie wiodącą rolę odgrywają wielkie firmy technologiczne zachęcające do wdrażania technologicznych rozwiązań. W tej fazie wpływ na obywateli i poprawa jakości życia nie stanowiła priorytetu.

Zmieniło się to, gdy nadeszła era inteligentnych miast 2.0. To już większa świadomość wśród miast, które oczekują rozwiązań dopasowanych do ich potrzeb, służącym określonym celom. Władze lokalne starają się określić jaka przyszłość czeka ich miasto i w jaki sposób technologia i innowacje mogą posłużyć do tworzenia lepszych warunków życia dla mieszkańców. Jak wskazuje Boyd Cohen, obecnie większość miast to projekty drugiej generacji. Tutaj powstaje wiele inicjatyw i programów, które realnie wpływają na życie. Publiczne Wi-Fi, sterowanie ruchem ulicznym, oświetlenie miejskie. To rozwiązania, które dzięki danym płynącym z coraz większej liczby urządzeń podłączonych do internetu (Internet Rzeczy) pozwalają na lepsze zarządzanie miastami. Wiodące europejskie inteligentne miasta, takie jak Londyn czy Barcelona prowadzą liczne programy smart city.
Oba wymienione ośrodki są też w gronie pionierów miast trzeciej generacji, gdzie największą uwagę poświęca się mieszkańcom i aktywnemu włączaniu ich w rozwój innowacyjnych rozwiązań.

Tak zwane ludzkie inteligentne miasta otwierają się na mieszkańców, tworząc dla nich przestrzeń do rozwoju. Daje to możliwość wykorzystania ich potencjału. Z jednej strony są to np. projekty zwalczające wykluczenie cyfrowe, z drugiej strony miasta mocno zachęcają do tworzenia własnych rozwiązań technologicznych. Ten ostatni aspekt jest coraz bardziej widoczny także w Polsce. Miasta udostępniają coraz więcej zbiorów informacji na zasadzie “open data”, dzięki czemu możliwe jest tworzenie projektów przez właściwie wszystkich zainteresowanych. Mieszkańcy sami mogą tworzyć rozwiązania dla siebie, a jeżeli można je skalować na inne miasta - rozwiązanie może okazać się dobrym przedsięwzięciem. Miasta coraz chętniej udostępniają zbierane przez siebie dane, coraz częściej też współpracują ze środowiskami startupowymi, zachęcając do tworzenia i testowania nowych rozwiązań.

Jednym z najszybciej rozwijających się „smart cities” w Europie jest Barcelona. Testuje i wdraża projekty, które przyczyniają się do ułatwienia życia mieszkańcom. Barcelona dla poruszających się samochodami wprowadziła inteligentny systemem parkowania. Czujniki umieszczone pod asfaltem prowadzą kierowców wprost do wolnego miejsca parkingowego. Oszczędza to czas, paliwo oraz wydatnie zmniejsza zatory w przestrzeni miejskiej. Miasto wdrożyło także inteligentny i zautomatyzowany system zarządzania odpadami komunalnymi, który między innymi sprawia, że odbiór odpadów następuje dopiero po całkowitym zapełnieniu koszy. Ogranicza to częstotliwość poruszania się pojazdów je odbierających. Ponadto część budynków, sklepów i koszy w przestrzeni publicznej jest połączonych z pneumatycznym systemem odbioru odpadów. System podziemnych rur jest gotowy do działania przez całą dobę.

Innym inteligentnym miastem znajdującym się w światowej czołówce (drugie miejsce na świecie wg. Smart City Index) jest Londyn. Tutaj miejskie latarnie i ławki wyposażone są w sensory, dokonujące pomiaru jakości powietrza, jednocześnie służą jako hot spoty i stacje ładowania pojazdów elektrycznych. Londyn jest też miastem, które udostępnia ogromne ilości danych na zasadach otwartych. Miasto kładzie duży nacisk na współpracę między władzami, organizacjami, startupami, uniwersytetami i mieszkańcami.  Właśnie dzięki wprowadzanym programom i innowacjom można śmiało nazwać Londyn smart city 3.0

Smart City w Polsce
Polskie miasta stają się smart na wielu płaszczyznach. Część z projektów trudno dostrzec gołym okiem, przemierzając miasto. Są to na przykład inteligentne systemy zarządzania energią, pozwalające na jej efektywne wykorzystanie, a w rezultacie oszczędności. Taki projekt dla budynków gminnych powstał w Bielsku-Białej. Wrocław  posiada inteligentny system zarządzania wodociągami, dzięki któremu miasto oszczędza zasoby wody. Warszawa natomiast zbuduje inteligentny system sterowania siecią kanalizacyjną. Przetwarzanie informacji w czasie rzeczywistym i zautomatyzowana kontrola całego układu, pozwoli zwiększyć bezpieczeństwo miasta w czasie ulew. 

Inne projekty smart city to przede wszystkim kwestie transportu, a mówiąc bardziej ogólnie - mobilności. Właściwie wszystkie polskie miasta dysponujące komunikacją miejską, do taboru dołączają pojazdy przyjazne środowisku. Wprowadza je Wrocław, Warszawa, Kraków, Poznań, Lublin czy Rzeszów. Miasta udostępniają też, chętnie wykorzystywane przez mieszkańców systemy rowerów miejskich. Natomiast firmy dostarczające energię do naszych mieszkań, wprowadzają programy wynajmowania samochodów elektrycznych na minuty. W ten sposób możemy skorzystać z elektrycznego auta w Warszawie czy w Katowicach. 

Polskie miasta dostrzegają podkreślaną na całym świecie (i będącą elementem inteligentnych miast trzeciej generacji) potrzebę włączania mieszkańców w tworzenie nowych projektów, które polepszą ich warunki życia. W praktyce oznacza to nie tylko coraz większą liczbę budżetów partycypacyjnych, ale także umożliwianie mieszkańcom tworzenia rozwiązań “dla siebie”. Dlatego nasze miasta coraz częściej dzielą się posiadanymi zbiorami danych. Dzięki takiemu podejściu powstały takie rozwiązania jak aplikacja umożliwiająca szybkie zaplanowanie dojazdu do określonego miejsca. Informacje możliwe do odczytywania na bieżąco zasilają program, dzięki czemu dane są zawsze aktualne. To przykład projektu, którego sercem mogą być otwarte dane. Im więcej informacji zostanie udostępnionych, tym więcej powstanie nowych rozwiązań. Potrzebne jest coraz częstsze otwieranie zbiorów danych i udostępnianie ich tak, by możliwe było tworzenie rozwiązań w pełni dostosowanych do potrzeb poszczególnych ośrodków. Im więcej przedsięwzięć smart city będzie się pojawiać w Polsce, tym lepiej i wygodniej będzie się żyć mieszkańcom naszych miast.

Powiązane artykuły:

Innowacje popytowe czy podażowe?

Mówiłem ostatnio o popytowym podejściu do innowacji. Takim, w którym rozwiązania oferowane przez innowatorów realizują potrzeby „przemysłu”, czy szerzej, odbiorców. Alternatywna ścieżka - podejście podażowe - oferuje rozwiązania z nadzieją, że znajdą odbiorców. Co jest lepsze?

Komentarze