A A A Wersja kontrastowa

Bo w końcu każdy kres ma swój początek

Jest prawie koniec roku, siedzę z daleka od czegokolwiek, prawie na końcu świata, czyli na Kresach. Dokładnie na początku Kresów, bo w końcu każdy kres ma swój początek. I odwrotnie. Paradoksy? Niekoniecznie, a wręcz odwrotnie, to ciągłość, ciągłość trwania, czasu, geografii, ciągłość myśli i historii.

Dorzucam drew do ognia, bo nie ma innego ogrzewania, tylko „niska emisja”. Prąd też ledwo płynie w kablach, to w końcu resztki stepów i lasy, nie zwykłe dać się chłostać nowinkom energetycznych linii przesyłowych. I w sumie, może ten las i pole wystarczą? Jednak nie. Jednak kilkaset lat temu „miejscowi” założyli tu miasto. Na tamte czasy, bez wątpienia smart city, czyli organizm służący ludziom. W środku nigdzie, wśród pól i ugorów, powstało miasto, które do dziś zachwyca. Ale nie tylko, do dziś funkcjonuje i to nieźle. Nadal służy ludziom, i swoim mieszkańcom ale i całej okolicy, będąc łącznikiem ze światem, łącząc miejsca, gdzie tylko pola i las, z tymi, gdzie młyny, piekarnie czy tartaki. No i cieśle, cieśle i inni, zdolni „dodać wartość” naszej pracy.

Powiecie, nic odkrywczego, ot, podstawy historii gospodarczej. No właśnie, często o niej zapominamy lub uczymy się jej na nowo. Bo owszem, to potrzeba wymiany towarowej skłoniła tutejszych do inwestycji (owszem, inwestycja w infrastrukturę) w miasto. Ale nie tylko, wymianie podlegały w końcu nie tylko towary, także słowa, myśli, sztuka i ludzie. Zatem to coś więcej, to potrzeba „łączności”, bycia włączonym i bycia zdolnym do włączenia się w co? W wymianę? Nie tylko, włączenia się w – zwyczajnie – życie świata.

Słuchałem niedawno znakomitego wywiadu z Jackiem Bartosiakiem, gdy opowiadał o założeniach dotyczących CPK (Centralny Port Komunikacyjny). Myślę, kolejna rozmowa o CPK, nawet jeśli z Prezesem Spółki. Szczerze mówiąc, słuchałem nie od początku, więc owszem, mogłem tak pomyśleć, ale do czasu. Do chwili, gdy padło magiczne słowo Connectivity. To dlatego potrzebujemy CPK. I nie tylko my dziś, tu i teraz, ale Ci wszyscy, którzy będą korzystać z „możliwości-bycia-połączonym” (connectivity) tak samo, jak dzisiejsi „użytkownicy” miasta, założonego paręset lat temu.

Pan Jacek pokazał też, jak ogromne znaczenie ma connectivity właśnie dla lokalnych interesów, ale umiejscowionych (chcemy czy nie) w globalnym świecie, do tego w świecie, który zaczyna się zmieniać. Patrząc z perspektywy geopolityki, to być może kres świata, jaki znamy i początek nowego, gdzie Chiny i USA wyznaczą „nowy ład” globalizacji, lub jej zaprzeczą. Nic nowego, powiecie? Owszem, dlatego tym bardziej potrzebne jest nowe, współczesne „okno na świat”, takie, jakim kiedyś była Gdynia z „wiatrem od morza” i jeszcze wcześniej Zamość, na początku Kresów.

Patrząc z punktu widzenia innowacji, czymże innym są innowacje jak nie przełomem w ciągłości, tworzeniem nowych ścieżek i nowych dróg właśnie dzięki connectivity? Bez otwarcia i powiązania z użytkownikami najwspanialsze nawet innowacje pozostaną zaledwie chlubą rodziny zapoznanego wynalazcy, żyjącego gdzieś „daleko od szosy”. To ekspozycja na świat – connectivity – daje szansę na powodzenie doktryny gospodarki opartej o wiedzę (GOW, jak blisko do GOV – przypadek?)Dlaczego, w jaki sposób i czy bez zagrożeń mamy korzystać z connectivity? O tym w następnym odcinku.

Tymczasem, przyjmijcie Państwo proszę Najlepsze Życzenia na Nowy Rok, pisane ze środka lasu, dzięki sile technologii i connectivity.

Na marginesie, do miejsca gdzie jestem prowadzi już tylko droga gruntowa (tak, „daleko od szosy”). Asfalt skończył się kilka kilometrów wcześniej. W końcu connectivity też powinno mieć swoje granice.

I Wam Dosiego...

Komentarze